Twórczość kuracjuszy
Aleksandra Makarewicz
Lato
Lato w moim mieście.
Lato przyszło wreszcie.
Dla niektórych raj, gdy ciepło.
Lecz dla innych istne piekło.
Wtedy właśnie doceniamy,
To że zimną wodę mamy,
Częściej kąpać się w niej chcesz,
Zimne lody ciągle jesz.
Są polane czekoladą,
Więc ich nie obciążysz wadą.
A gdy w końcu i nareszcie po południu jest,
Zrobisz wszystkim swym znajomym grilla na the best.
Fajnie w te gorące lato ze znajomym być,
Bo przynajmniej po obiedzie Ci pomoże zmyć.
(Pisząc o tym że dla niektórych w lecie jest istne piekło myślałam o
osobach chorych na SM, a gdy pisałam o lodach polanych czekoladą miała
na myśli lody Algidy o nazwie Big Bambi.
Wierszyk do suczki
Wierszyk do suczki Maderciu moja, hej ou hej.
Nie jesteś wyspą dobrze wiem.
Szybko biegasz, palisz mosty.
Bardzo lubisz zjadać kości.
Za to cię właśnie kocham tak,
Jak ludzie kochają dobry smak.
Jesteś duży, czarny piesek,
Czyli śliczny Dobermanek.
Lublin zoo
Ja mieszkam w małym Lublin Zoo.
Mam sporo zwierząt nie ma co.
Kotki, pieski, żółwie, kury,
Kaczki nutrie, świnki, myszki.
Są też jeże i ślimaki, biedroneczki,
Żabki, ropuszki, mrówki
I też dżdżowniczki
No i dużo ptaków.
Kolorowych, śpiewających.
Leśne łąki
Ach, jak piękne letnie łąki!
Zachwycały się dziewoje.
Kwitną maki i bławatki,
Rozwijając swoje płatki.
A konwalie i nagietki,
Najpiękniejsze polskie kwiaty,
Pachną słodko jak jabłuszka,
Albo lepiej jak ta gruszka.
A kukułka pięknie śpiewa,
Aż zachwyca się nią Ewa.
I bociany odlatują,
Ale za rok przylatują.
Bo to w końcu polskie ptaki.
Biało czarne i czerwone.
Myśli
Myśl, to taka fraszka.
Która wczoraj, dzisiaj,
Jutro i pojutrze
Można pisać prozą.
Ale także wierszem.
A gdy jest przepięknie,
W słowa wystrojona,
Staje sią cytatem,
Lub też poematem.
Myśli najwspanialsze są,
Tak jak chryzantemy.
Piesek
Nasza śliczna suczka,
Ma na imię Neska.
No i w naszym domku,
Razem z nami mieszka.
Wygląd jej, jak z mlekiem kawa.
W brązowo-białe plamki cała.
A to wszystko znosem jak u świnki.
Na tle czarnym jak ten węgiel.
Jej ogonek, jak śmigło się kręci.
Więc boimy się, że kiedyś nam odleci.
I chociaż jest taka mała,
¦miechu z nią jest co nie miara.
Bardzo lubi się bawić,
Aż każdy zaczyna ją chwalić.
Kopalnia soli
Wieliczka to miejsce magiczne,
A w niej też groty prześliczne.
Są też zdradliwe jeziora,
W których kąpać się nie pora.
Wielkie kryształy soli,
Cudowne wbrew swojej woli.
A że soli mamy w bród,
To szczęśliwy jest nasz ród.
A dzięki pierścienia chwale,
Nasz kraj w sól bogatszy się staje.
Owad
Lata mucha koło ucha, nie dając mi spać.
Ćwiczy, ćwiczy swą symfonię, więc nie mogę spać.
Rozespana, rozzłoszczona, że zarwałam noc.
Sięgam po mój ulubiony, duży, ciepły koc.
Wielkie worki pod oczami, już od wczoraj mam.
Niech ten wstrętny owad zniknie, niech to zrobi sam.
Jeśli jednak tu zostanie, machnę ręką tak.
Że po muszce, tej wstręciuszce, pozostanie flak.
